Co jeśli nie przeczytałeś tomu pierwszego?

Opublikowano w 4 lutego 2026 22:27

...żaden problem, pozwól mu krótko Cię wprowadzić...

 


“Na Kresach Gadzirodu” jest swobodną kontynuacją noweli “Smoczpospolita”,
która ukazała się drukiem w maju dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku. Bez
obaw. Trzymacie w dłoniach kompletą i odrębną całość. Oba dzieła pozostają jednak w
swoistej unii personalnej. Główny bohater - Gottlieb von Donitz - pozostał na swoim
miejscu, funkcjonuje też w podobnych realiach, dlatego zanim przewrócicie stronę,
warto trochę się z nim oswoić.


Zacznijmy od tego, że pochodzi z okolic Malapane, nazywanego dzisiaj
Ozimkiem. Malutkie miasteczko na opolskim śląsku przeżyło rozkwit w połowie XVIII
wieku, kiedy Prusacy - wyszarpawszy tę ziemię Austriakom - postawili tam świetnie
prosperująca hutę. Kluczowym wydarzeniem w życiu Gottlieba, okazał się moment, w
którym Król Fryderyk złożył wizytę w swoim nowo otwartym zakładzie. Dowiedziawszy
się o zdolnym pacholęciu miejscowego kowala, monarcha zafundował dzieciakowi bilet
do lepszego świata, wkupiając się tym samym w łaski nowych poddanych.


Malec opuścił swój rodzinny dom i wyjechał na stypendium w głąb królestwa. Nie
było mu łatwo. Musiał wyrzec się wszystkiego co śląskie, polskie i słowiańskie. Z
czasem dorósł, stał się bardziej pruski niż sami Prusacy, a nieużywane korzenie uschły
śmiercią naturalną.


Warto nadmienić, że zrobił też całkiem niezła karierę. Studiował chemię, odsłużył
swoje w pruskiej armii, zasłynął nawet w jednej z ważnych bitew, za co został
obdarzony szlacheckim przyimkiem i kawałkiem przyzwoitej ziemi. Po dopełnieniu się
ostatniego rozbioru Rzeczypospolitej, powierzono mu rolę usypiacza smoków i wysłano
ze specjalną misją na wchłonięte rubieże. Gadów było ci jeszcze u nas pod dostatkiem,

dzięki czemu Gottlieb mógł wykazać się czymś więcej, poza samą znajomością
lokalnego narzecza.

 

Fabuła pierwszej książki dzieje się w smoczej pieczarze. Na ogół, to co odbywa
się w tak odosobnionych miejscach, powinno tam pozostać, ale wiedzcie, że Von Donitz
wyszedł z niej bogatszy. Natknął się w niej na smoka Rudka — żyjącego w samotności,
stetryczałego polskiego patriotę. Ekscentryczne stworzenie dowiedziało się dzięki
swojemu pogromcy o tragicznym losie ojczyzny, tymczasem główny bohater przeżył
rodzaj tożsamościowego oświecenia. Zrozumiał się, że chociaż Rzeczpospolitej już nie
ma, to co polskie też zasługuje na pewien szacunek. Pozwoliło mu to pogodzić się ze
swoim słowiańskim dnem duszy, a tak się składa, że dusza właśnie, będzie odgrywać
bardzo istotną rolę podczas nowej przygody, na którą zapraszam już teraz z zupełnie
czystym sumieniem.

 

 

Więcej informacji na temat pierwszego tomu możesz znaleźć tutaj!

Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador